czwartek, 8 stycznia 2015

jakiś romantyczny wiersz napisany o 4:32, którego tytuł jest pełen tęsknoty bo czego

dobrze ze jesteście
zawsze marzyłem o trójkątach
uwielbiam twoja biała twarz
a twój zapach i miękkość
już na zawsze razem
tylko ja
sufit
i pościel


wiec leże
bo co mi zostało
patrze na dłonie
zniszczone i puste
jak życie
i płacze
bo za naiwność się płaci
a ja chciałem tylko
czuć z rana
odór z twoich ust
widzieć rozmazany makijaż
na twarzy i na pościeli
i kłócić się
nawet codziennie
że herbata za gorzka
a tosty już całkiem do dupy
bo ile mogę się kłócić
ze sobą

tylko boje się
że tak bardzo cie pragnę
ze jak zwykle dostane
cokolwiek
róże bez kolców
której nawet
porządnie
z mordy nie wali
bezsensu

albo nawet
cie nie zauważę
bo nawet nie wiem
czego ja chce
czegokolwiek?






pisz swoje naiwne wierszyki
użalaj się dalej nad sobą
bądź ślepy
i rań
wszystkiego najlepszego
nie zapomnij zmarnować
kolejnych lat
chłopczyku
kurwa twoja mać

dwie godziny z życia

wiesz kochanie
często myślę nad tym
że to świat się pomylił
a ja jestem całkiem normalny
może ewolucja się potknęła
i cały świat podążył
w niechcianym kierunku

często tez marze
ze zdobywam szczyty
a tu co?
nawet jaskiń nie zwiedzam
bo co?
boje się?
wole leżeć
w przepoconej pościeli
i rozmawiać z tobą

ale
ona zasnęła
a przecież zapłaciłem
za całe dwie godziny




dla przegranych
żeby
jakoś to było

piątek, 26 grudnia 2014

zima

bylem w lesie
wszystko takie ładne
takie zielone
tylko zimno
bylem na marsie
wszystko takie ładne
takie czerwone
tylko zimno

teraz sobie leże
mam 4 pary skarpet
i ściskam kurczowo
dłoń swojej poduszki
wszystko takie ciepłe
tylko zimno

niedziela, 7 grudnia 2014

chleb z powietrzem

tak bardzo chcesz
zacząć oddychać
serwujemy na śniadanie
chleb z powietrzem
zdrętwiałe ręce
i mokrą poduszkę z rana
ślina
czy łzy?









wtorek, 2 grudnia 2014

zaczeło sie

jak zacząć coś
co się nigdy nie skończy
materia antymateria
harmonia czy gówno
jesteś odpadkiem
z boskiego stoły
kosmicznym śmieciem
z pikniku przy drodze
KORONO STWORZENIA

sny o lataniu
to sny o spadaniu
na dno i od nowa przez sufit
to kosmos
alfa omega
początek jest końcem
jest dzisiaj jest wczoraj
jest wiecznie na chwile
zabłądziłeś w jaskini
pijany Platonie
zachciałeś być bogiem
to teraz się męcz
heliocentryzm
to egocentryzm
rekurencja
to ludzka stonoga
to wszechświat w głowie
to kosmos w dupie
to wyrzuty sumienia
to tylko ty
to aż nic więcej
to bóg to diabeł
to
nic
juz nic

sobota, 29 listopada 2014

masarnia

kierowniczko
ale tak do wtorku
może do środy

a wie ze 10 procent jest

wie
2 chleby
mleko
2 piwa
i flaszkę

a na hakach wiszą półtusze
wspomnienia życia
wypatroszone
ja słucham
pustymi uszami
i patrze
pustymi oczami
zasmucony
rzeczywistością
spoglądam na półkę
i zastanawiam się
którą wódkę
wybrać
na dziś
bo mięsem się brzydzę

już nie dasz o sobie zapomnieć co?

juz nie ma sie czego bać

naprawdę ją kochałeś?
kocham ją nadal
nie da się przestać kogoś kochać
chyba ze zaczniesz nienawidzić
tyle że
to to samo
i za każdym razem
będziesz już czuł to ukłucie w sercu
to diabeł
z widłami w twoim sercu
zawsze ten sam diabeł
i to samo serce
ale będziesz na niego czekał
bo nie jesteś już
jednym z tysiąca takich samych lisów
czekaj
widły się nie tępią
a stara kosa nie rdzewieje
twarze sie zmieniają
swiat sie zmienia
ale zawsze na koncu
tęczy
czy czegokolwiek
jesteś tylko ty
i ty
tańcz i śmiej się
i tak nic nie zmienisz
nic